Jestem na Facebooku

Biegactwo się rozpanoszyło po ulicach



Takie opinie można usłyszeć przy okazji każdego biegu organizowanego w Warszawie. Dawniej okazją do tego typu narzekań były faktycznie zamknięte ulice, teraz wystarczy już tylko sucha informacja o kolejnym biegu. Lub artykuł, w którym pełno jest od kłamstw i manipulacji. Jestem właśnie po lekturze rozmowy dziennikarza gazety.pl z rzecznikiem stołecznego ratusza. Artykuł TUTAJ. Szkoda, że w napuszczaniu użytkowników dróg na biegaczy bierze udział redakcja, która w ostatnim czasie mocno promuje swój dodatek „Polska Biega”. 


Jak widać rozdwojenie jaźni, w tym przypadku nie przeszkadza przymilać się i jednej i drugiej grupie społecznej. Mógłbym jeszcze zrozumieć ( bo zgodzić się już ciężko ), że pan „dziennikarz” w tej tendencyjnej rozmowie przedstawia swój punkt widzenia, nawet wbrew podstawowej zasadzie bezstronności dziennikarskiej, gdyby nie stek kłamstw i bzdur wypisywanych jedynie po to, aby udowodnić swoją postawioną już w tytule tezę. Mianowicie, że w Warszawie jest organizowanych 130 biegów i jest to zdecydowanie za dużo. Pan „dziennikarz” wprost manipuluje czytelnikiem przekłamując dane i fakty. Sprytny redaktorek policzył sobie, że w ciągu roku w stolicy organizuje się 130 biegów, podał przykłady największych imprez typu maratony i półmaratony, i w ten sposób z „artykułu” wynikło, że co tydzień są w mieście dwie imprezy biegowe, dla których trzeba zamykać główne ulice stolicy. Stanął więc nasz bohater w obronie uciśnionych obywateli miasta, którzy przez fanaberie nielicznych zboczeńców, o zgrozo! „utknęli w korkach, nie mogąc dojechać do rodziny”. Znajomością tematu pan „dziennikarz” błysnął pisząc o Biegu po Woli jako biegu ulicznym ( szkoda że nie podał informacji o zamykanych z tego powodu ulicach ). Na koniec rozmowy z trwogą pyta rzecznika czy grożą nam kolejne maratony :) Na samą myśl o takim zagrożeniu włos jeży się na głowie. Manipulacja czystej wody. Taki artykuł oczywiście znalazł podatny grunt i fala hejtu wylała się na środowisko biegaczy, ci nie pozostają obojętni. Afera gotowa.

 
"kilku nawiedzonych blokuje pół Warszawy, równie dobrze mogliby biegać po lasach"


Pan „dziennikarz” niejako usprawiedliwiając swój popełniony tekst stwierdza: „konflikt między biegaczami a całą resztą narasta też w internecie”. Otóż nie redaktorku, konflikt nie narasta! Konflikt jest jedynie sztuczny kreowany przez takich rzetelnych pseudodziennikarzy jak Ty! Kłamstwem i manipulacją napuściłeś jednych na drugich i coś czuję, że jesteś z siebie bardzo zadowolony. Gratuluję poczucia humoru. Mnie to jednak nie bawi, bo wiem że jutro gazeta.pl w swoim dodatku znów będzie piała z zachwytu o rosnącej popularności biegania.


Mam na to wybiegane. 



Biegactwo się rozpanoszyło po ulicach Biegactwo się rozpanoszyło po ulicach Reviewed by Grzegorz Dulnik on 10/07/2014 Rating: 5

2 komentarze:

Dzięki za komentarz! :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.