Jestem na Facebooku

Ekstremalne wrażenia i spotkanie z historią. Relacja z Runmageddonu w Sopocie oraz 24 Półmaratonu Phillips’a w Pile.




Za mną szalony weekend z dwoma różnymi imprezami biegowymi. W sobotę gościłem w Sopocie na ekstremalnym biegu przez przeszkody – Runmageddonie, z kolei w niedzielę stawiłem się w Pile, gdzie odbywał się 24 Półmaraton Phillips’a. Z racji zawodowych obowiązków przyglądałem się obu imprezom z boku, jednak Runmageddon kusi mnie już tak bardzo, że w przyszłym roku chciałbym wziąć czynny udział w jednej z lżejszych edycji – Rekrucie. Tak się składa, że miałem okazję być na każdej imprezie spod znaku Runmageddonu w tym roku. Runmageddon Classic w Sopocie był trzecią edycją tej imprezy i mogę śmiało powiedzieć że najbardziej udaną. Widać że organizatorzy wkładają wiele pracy, aby nieustannie podnosić jakość tej imprezy. Moim zdaniem, tej sopockiej imprezy nawet nie ma co porównywać z pierwszym biegiem, zorganizowanym na warszawskim Służewcu. Oglądając na Hipodromie w Sopocie start zawodników do kolejnych serii zawodów, za każdym razem ciarki przelatywały po plecach. A przecież to nie ja startowałem!! Ze względu na miejsce rozgrywania kolejnych zawodów (Hipodrom, Tor Wyścigów Konnych), zawodnicy zawsze startują z boksów, z których startują konie do swoich wyścigów. Taki start to już niejako znak rozpoznawczy Runmageddonu. To w tym miejscu, emocje i adrenalina uczestników są widoczne gołym okiem. 

Fot. Ola Bulanowska. Start do Runmageddonu


W sopockim Runmageddonie Classic uczestnicy mieli do pokonania 12 km toru, na którym organizatorzy przygotowali 71 przeszkód. Zawodnicy musieli mierzyć się m.in. z wysokimi ścianami, końskimi przeszkodami, okopami. Dźwigali ciężary i brnęli po pas w morskiej wodzie by zaraz czołgać się w piachu na plaży. Trasa biegu prowadziła również przez stajnie na sopockim Hipodromie. Strzałem w „10” było ustawienie przed samą metą przeszkody złożonej z….. zawodników Rugby! Często słaniający się już na nogach zawodnicy, byli niesamowicie poniewierani przez graczy Ogniwa Sopot. 
 
Fot. Karolina Soitz


W Runmageddonie startowało ponad 800 zawodników. Najszybciej z przeszkodami na 12 kilometrowej trasie poradził sobie Andrzej Tokarz z BeskidTV, który do mety dotarł po 01:09:02. Wśród kobiet zwyciężyła Iwona Januszyk (Street Workout Gdynia) z czasem 01:23:01. Najlepszych zawodników dekorował były mistrz bokserski, Dariusz "Tiger" Michalczewski. Kolejna edycja Runmageddonu już 30 listopada w Warszawie. Będzie to jednak wersja Hardcore, ja poczekam do przyszłego roku na dużo lżejszą, wersję Rekrut.
W Sopocie pierwszy raz w życiu wstałem tak wcześnie rano na trening. W sumie to nie wiem czy to jeszcze rano czy jednak nadal noc? Godzina 5:30 to jak dla mnie nieludzka pora na bieganie. Ale pobyt nad morzem miał  być krótki więc szkoda  było tracić czas na wylegiwanie się w łóżku. Dzięki tak wczesnej porze była okazja zobaczyć wschód słońca nad sopockim molo i przebiec się po nim, zanim przyszli pierwsi turyści. 5km truchtu po Sopocie o godz. 6 rano ma swój niepowtarzalny klimat. 

Dla takich widoków warto było wstać skoro świt

Każdy ma taki Runmageddon na jaki zasłużył

W niedzielę byłem już w Pile na 24 Półmaratonie Phillips'a. Widziałem już kilka dużych imprez, jednak po raz pierwszy miałem okazję przyglądać się jak takie wydarzenie organizują ludzie, którzy dawniej sami byli mistrzami biegania w naszym kraju. Takie osoby jak, Dyrektor Półmaratonu w Pile Henryk Paskal (przebiegł w sumie 45 maratonów w przedziale od 2:18 do 2:35), guru polskich biegaczy Jerzy Skarżyński (maratończyk, trzykrotny medalista Mistrzostw Polski), Edward Stawiarz (olimpijczyk, były rekordzista Polski) czy też obecny na tegorocznym medalu Zbigniew Pierzynka (Mistrz Polski w maratonie w 1979 i 1980 roku) są żywymi legendami biegów w Polsce. Spotkać ich w jednym miejscu i mieć okazję posłuchać tych wszystkich opowieści - bezcenne.

Henryk Paskal

Edward Stawiarz

Jerzy Skarżyński

Zbigniew Pierzynka

24 Półmaraton Phillips'a w Pile był rekordowy pod wieloma względami. Pobito rekord frekwencji, rekordowa liczba uczestników ukończyło bieg a także ustanowiono nowy rekord trasy. Zawody rozgrywane w wysokiej jak na wrzesień temperaturze wygrał kenijczyk Daniel Muindi Muteti z czasem 1:02:11 poprawiając tym samym poprzedni rekord trasy Martina Mukule o 14 sekund. Poprawiając o 5 minut rekord życiowy i z czasem 01:06:17 Mistrzem Polski w Półmaratonie został niespodziewanie Adam Nowicki. Wśród kobiet również niespodzianka, 1:16:41 wystarczyło Sylwii Ejdys - Tomaszewskiej do złota. 

Rekord frekwencji, rekord trasy i rekord serdeczności w Pile
 

Mimo, że nie startowałem w żadnej z imprez, sama możliwość podglądania od kulis ich organizacji była świetną okazją i kapitalnym przeżyciem. Tak samo jak spotkanie z wieloma ciekawymi ludźmi. Półmaratonu już raczej nie przebiegnę, ale do Runmageddonu będę teraz trenował jeszcze bardziej zmotywowany.  A przede mną, kolejne dwa weekendowe dni z bieganiem. Tym razem jednak będę już startował J W sobotę pobiegnę w Biegu Wisły i będzie to mój pierwszy start w biegu na 10 km. W niedzielę czeka mnie 9 km po parku Skaryszewskim, a więc udział w Skaryszewskiej 9. Może być ciężko. Z pewnością będzie ciężko. 


wschód słońca nad sopockim molo

z Grand Hotelu unosił się zapach smażonego na śniadanie bekonu...  #i weź tu biegaj

ja tylko się oparłem.....

....i nie idzie poprawić

ciężko jest zrobić zdjęcie "w wyskoku" :)


koszulka już jest, trening się robi....

....w przyszłym roku startuję!

Fot. Ania Sulik.      .......a tymczasem na prawdziwym Runmageddonie

Fot. Filip Zubowski

Fot. Magda Jaskółka, Boot Camp Polska




Ekstremalne wrażenia i spotkanie z historią. Relacja z Runmageddonu w Sopocie oraz 24 Półmaratonu Phillips’a w Pile. Ekstremalne wrażenia i spotkanie z historią. Relacja z Runmageddonu w Sopocie oraz 24 Półmaratonu Phillips’a w Pile. Reviewed by Grzegorz Dulnik on 9/09/2014 Rating: 5

Brak komentarzy:

Dzięki za komentarz! :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.