Jestem na Facebooku

XXIV Bieg Powstania Warszawskiego. Relacja


Długo czekałem na ten dzień. Nie licząc startu w biegu po parku Morskie Oko, udział w XXIV Biegu Powstania Warszawskiego miał być moim debiutem w prawdziwym biegu ulicznym. W poprzednim roku brałem udział w tym biegu jedynie w roli kibica, trzymając kciuki za udane występy moich dwóch braci. Do głowy mi wtedy nie przyszło, że za rok sam stanę na starcie tego biegu. Będąc kibicem czułem tą niezwykłą atmosferę, ale dopiero udział w Biegu Powstania sprawia że czuje się tą wyjątkowość i niepowtarzalność.
Tym razem biegłem na 5 km wspólnie z moimi dwoma koleżankami. Dla Niny i Weroniki to też był debiut w biegu ulicznym. Od samego rana czuliśmy spory stres :)

Nie wiem czym to było spowodowane ale czuliśmy zdenerwowanie przez cały dzień, aż do wyjścia z domu. W tym przypadku mieliśmy bardzo blisko, linia startu oddalona była od naszego domu może jakieś 300 metrów. Gdy tylko wyszliśmy na ulicę i dołączyliśmy do tłumu biegaczy, stres minął jak ręką odjął. Było parno i duszno (podobno to taka tradycja tego biegu) więc cieszyliśmy się że bieg jest o tak późnej godzinie. Krótka rozgrzewka i udaliśmy się na linię startu. Dopiero gdy próbowaliśmy dojść do naszej strefy (czyli na samym końcu) zdaliśmy sobie sprawę ile osób bierze udział. Trochę żal, że w dalszych strefach nagłośnienie było słabe lub nie było go wcale. Dopiero po biegu dowiedziałem się że była śpiewana Rota i Hymn… Ruszyliśmy. Spory kawałek musieliśmy iść taki był tłok na starcie. Dopiero na  zakręcie w ul. Bonifraterską można było zacząć biec. Przed biegiem założyłem sobie że postaram się o dobry wynik. W moich granicach oczywiście. Wieczorowa pora, płaska trasa ze zbiegiem w dół ulicą Karową dawały nadzieję na czas w okolicach życiówki.  Na końcu trasy jest co prawda podbieg ulicą Sanguszki, jednak tam zgodnie z moim planem i tak nie miałbym już sił biec :)  Po kilku chwilach biegu odpuściłem jednak zamiar walki o jak najlepszy czas a postanowiłem po prostu cieszyć się atmosferą biegu. A ta była wprost niesamowita!

Mnóstwo żywo reagujących kibiców przy trasie. Malutkie dzieci na rękach swoich mam wyciągały rączki żeby przybić piątkę z zawodnikami. Brawa i okrzyki dodające otuchy. Na Karowej dym, wystrzały i detonacje, które pozwalały poczuć namiastkę tragizmu wydarzeń sprzed 70 lat. Dla mnie osobiście było to niesamowite przeżycie. Udało mi się przebiec jakieś 4 km i przy Multimedialnym Parku Fontann musiałem przejść do marszu. Po drodze podziwiałem pokaz okolicznościowej iluminacji na ścianach Wytwórni Papierów Wartościowych, do momentu gdy w oddali dostrzegłem metę. Wtedy wstąpiły we mnie nowe siły, nie przejdę przecież lini mety marszem!  Niesiony więc głośnym dopingiem licznych kibiców, biegnąc pod górę ostatkiem sił dopadłem do mety. Gęba mi się roześmiała ze szczęścia że udało się coś, co jeszcze rok temu było dla mnie wyprawą na księżyc. Myślałem, że z tej radości  wyściskam małego chłopca który wieszał  mi medal na szyi. Potem odnalazłem moje koleżanki, Weronika i Nina również były bardzo zadowolone ze startu i zachwycone atmosferą. Mój oficjalny czas to równe 36:00. Nie było tak dobrze jak chciałem, ale nie było tak tragicznie jak jeszcze niedawno myślałem. 



Udało się!! Numer 854 na mecie z czasem 36:00

Podsumowując. Organizacja według mnie była prawie perfekcyjna, oprócz tego nieszczęsnego nagłośnienia w dalszych strefach nie mogę nic zarzucić. Odbiór medali, wody oraz izotoników po biegu odbył się bez zbędnej zwłoki. Chociaż to był dopiero mój drugi bieg, z pewnością będzie moim ulubionym. Atmosfera przed startem, na trasie, mnóstwo żywo reagujących kibiców - to wszystko sprawiło że biegło się fantastycznie. Biegnąc Nowym Światem i zbiegając ul. Karową miałem tyle wrażeń, że zostaną w mojej pamięci na zawsze. 

Nina, Weronika, Ja i mój Brat. Zbieżność numerów przypadkowa :)


Szczęśliwi z biegu i z medali


Było suuuuper!!





XXIV Bieg Powstania Warszawskiego. Relacja XXIV Bieg Powstania Warszawskiego. Relacja Reviewed by Grzegorz Dulnik on 8/02/2014 Rating: 5

Brak komentarzy:

Dzięki za komentarz! :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.