Jestem na Facebooku

Chytrość na wynik czyli jak głupota wygrywa z rozumem



Dziś o tym, że wszystko co robimy powinniśmy robić z głową. Rzecz niby tak oczywista, że często zapominana… Przyznam szczerze, że po 2 miesiącach robienia w kółko treningu na 5 km trochę mi się znudziło i ciężko mi się zmotywować do wyjścia  z domu. Dodatkowo pogoda ostatnio też dokłada swoje, nawet późnym wieczorem jest na tyle gorąco ( jak dla mnie ), że na samą myśl o bieganiu oblewam się zimnym potem. Wymyśliłem więc, że dziś będzie krótko, ale intensywnie. Myślę sobie, zrobię Test Coopera. Jest ktoś kto nie wie na czym to polega? Sprawa mniej więcej wygląda tak, że mamy 12 minut czasu i grzejemy ile fabryka dała. Potem uzyskany dystans sprawdzamy w specjalnych tabelkach, które określają ile powinniśmy przebiec. Oczywiście długość tego dystansu w tabelkach sprawdzamy w zależności od płci oraz kto ile ma lat.

Ja taki test robiłem jakiś rok temu, zanim jeszcze zaczynałem biegać. Chciałem dowiedzieć się po prostu z jakiego poziomu startuję i jak bardzo słabą mam kondycję ( o ile w ogóle mam ). Wyniki wtedy nie były zbyt optymistyczne, bo i nie mogły być. Okazało się, że nie jestem w stanie biec nawet truchtem non stop przez 12 minut, a dystans jaki pokonałem marszobiegiem to niecałe 1500 metrów. Wyszło na to, że nie zmieściłem się nawet w tabelce, ponieważ dla mężczyzn z mojego przedziału wiekowego czyli 30 – 39 lat najsłabszy wynik to 1500 metrów…  Tabelka jest bezlitosna i pokazała – Bardzo Źle.



Przez te moje dwa miesiące treningów, Endomondo od czasu do czasu pokazywało postęp w wynikach. Po kilka metrów co prawda, ale dystans jednak się wydłużał, aż doszedłem do 1800 metrów w ciągu 12 minut. W piątek tak się złożyło, że pierwszy raz od dawna biegałem z koleżanką, Dorotą. Uprzedzałem ją, że ze mną tempo biegu raczej szaleńcze nie będzie. Tak sobie więc luźno zaczęliśmy biec, rozmawiając sporo po drodze. Rzeczywiście nie czułem jakiegoś zawrotnego tempa, aczkolwiek po prawie 4 kilometrach „wysiadłem” i musiałem odpocząć. Jakież było moje zdziwienie gdy Endomondo pokazało nowy rekord w biegu na 12 minut, całe 2100 metrów! A to już według bezlitosnej tabelki jest, uwaga! Średnio! :)

Wracając do dnia dzisiejszego. Podbudowany tym wynikiem, znudzony ciągłym bieganiem w kółko oraz upalną pogodą, postanowiłem wyjść na 12 minut, przebiec najszybciej jak się da, i wrócić do domu pod zimny prysznic. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Skoro ostatnio tak mi dobrze poszło, że nawet zbytnio tego nie odczułem, to dziś jak się skupię….. Włączyłem Endo, zacząłem biec a w myślach układałem już tytuł posta na blogu: „Jest forma. Rekord w Teście Coopera!” itp.. W marzeniach chciałem osiągnąć upragnione 2300 metrów co dałoby wynik: Dobrze.
Po kilometrze usłyszałem głos w słuchawkach że już 1 km za mną, i że upłynęło dokładnie 6:03 czasu. Lekko już zagotowany, ale jeszcze w miarę sprawny umysł zaczął szybko obliczać i… qrczę, coś się nie zgadza. Żeby poprawić wynik 2100 metrów muszę jeszcze przyśpieszyć! Zostało niecałe 6 minut a trzeba pokonać ponad 1,1 km! W tym momencie zweryfikowałem moje plany co do tytułu tego wpisu, nowy widzicie u góry… Po dalszych kilkuset metrach zwątpiłem w powodzenie moich wysiłków tym bardziej, że zacząłem już porządnie płonąć. Czułem się jak w saunie, woda dosłownie zaczęła się ze mnie wylewać litrami. Koniec testu, wynik 1800 metrów. Tabelka, bezlitosna a jakże, twierdzi że niestety, ale to jest Źle.

Do domu wracałem ledwo dysząc, jak zbity pies. Gdy wróciłem zrobiłem to, co powinienem zrobić na samym początku, a więc sprawdziłem w statystykach Endo co się dokładnie wydarzyło w piątek, że ten rekord poprawiłem o 300 metrów? Gdybym sprawdził to przed wyjściem z domu, nigdy bym się nie porwał na taką głupotę. Okazało się, że w piątek pierwszy km zrobiliśmy w 5:52 a drugi km w 6:17. Czyli jednak zdecydowanie szybciej niż biegam w tej chwili, moje średnie czasy oscylują między 7:30 a 8:00 na 1 km. Takie mam na teraz możliwości i już. Mimo tego podejrzewam też „wariacje” aplikacji Endomondo. Bo tak naprawdę dziś nie było wcale gorzej a chyba nawet szybciej, pierwszy km przebiegłem w 6:03 a drugi km w 5:59 ( a wydawało mi się że wtedy już zwątpiłem ), więc skąd taka różnica w dystansie?? 


Wnioski na przyszłość są następujące:

- nie wierzyć aplikacjom

- analizować treningi przed faktem, a nie po fakcie

- być cierpliwym w poprawianiu wyników

- więcej pokory


Czego i Wam życzę!


Chytrość na wynik czyli jak głupota wygrywa z rozumem Chytrość na wynik czyli jak głupota wygrywa z rozumem Reviewed by Grzegorz Dulnik on 8/04/2014 Rating: 5

Brak komentarzy:

Dzięki za komentarz! :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.